Ładny i zadbany ogród, to wspaniałe miejsce do odpoczynku. W moim ogrodzie, praktycznie nie było już co robić. Skalniak, oczko wodne, piękny taras i oświetlenie, sprawiało nam wiele radość. Ale jak to bywa, dla chcącego nic trudnego i znalazłem coś, czego jeszcze nie mam w ogrodzie.

Miała być ziemianka a powstał bunkier

ziemianka ogrodowaZaplanowałem budowę w ogrodzie, tym razem miała to być ziemianka ogrodowa. Ziemianki budowane są od wieków. Przez lata, zmieniało się ich przeznaczenie. Moja miała być przede wszystkim praktyczną spiżarnią. Zgłosiłem roboty, w odpowiednim urzędzie i przystąpiłem do wykopu. Wynająłem małą kopareczkę, która w niecałe 3 godziny, wykopała odpowiedni dół. Przystąpiłem do zabezpieczania ścianek i wylania betonu na dnie wykopu. Po 5 dniach miałem już gotowe, zaizolowane podłoże i uzbrojone ściany ziemianki. Pamiętając o otworach wentylacyjnych, rozpocząłem betonowanie ścian. Tak zakończone prace, pozostawiłem na okres miesiąca, do całkowitego stwardnienia betonu. Okropnie ten czas się dłużył, w międzyczasie planowałem już następne prace, które mógłbym wykonać w ogrodzie. Skutecznie jednak, zostałem powstrzymany przez żonę. W końcu, nadszedł czas dalszych robót. Mogłem zrobić deskowanie stropu i wylać beton. Po następnym dłużącym się oczekiwaniu, na związanie betonu, przyszedł czas na izolacje przeciwwilgociową i termiczną. Było to konieczne, aby w przyszłości obsadzić dach roślinnością. Chciałem, aby ziemianka harmonijnie wtopiła się w ogród. Do wykończenia użyłem kamieni łupanych, tworząc rustykalną ściankę frontową. Pozostały już tylko drzwi, które wykonałem z dobrze sezonowanego drzewa.

Na koniec mojej pracy, tym samym kamieniem łupanym, wykończyłem otwory wentylacyjne. Moja żona nazwała naszą ziemiankę – bunkrem. Plan co do przechowywania win, spełzł na niczym. Głównym użytkownikiem bunkra została żona, gromadząc wspaniałe zapasy na całą zimę.