Czasami się zastanawiam, czy posiadanie męża, który jest nad aktywny to większe zło, niż takiego, który właściwie poza pracą nie robi nic. Myślę o tym od kilku lat. I wciąż nie doszłam do konkretnych wniosków. Cieszę się, że ma hobby, ale czasami mnie zadziwia to, ile można. Jedyną kwestią, nad którą moje rozmyślania skończyły się bardzo szybko była decyzja o tym, że nie będę mu niczego utrudniać. A skoro tak, to chociaż go wesprę.

Test wytrzymałościowy zegarka G-shock’a firmy Casio

zegarek casio g-shockMój mąż posiada pracę, która pozwala mu na to, aby łączył swobodnie niektóre sporty fizyczne. Zamiast samochodu, dojeżdża wszędzie rowerem, który kosztował prawie tyle, co mój pierścionek zaręczynowy. Część swojego wolnego czasu, którą mógłby poświęcać nam, spędza na siłowni, albo na ściance. Często mnie przytłacza to, że wszystko jest na mojej głowie. Jednak kiedy widzę jego satysfakcję z osiągniętych wyników, przestaję się gniewać. W końcu, każdy jednak musi mieć jakąś odskocznię, a on wybrał taką. Cieszyłam się tak bardzo z jego dobrego humoru, że postanowiłam sprawić mu wyjątkowy prezent, z okazji jego nadchodzących urodzin. Od razu pomyślałam o tym, że wybiorę jakiś zegarek casio g-shock. Są wytrzymałe, wodoodporne, praktyczne i świetnie wyglądają. Spędziłam w sklepie sporo czasu, zanim wybrałam coś odpowiedniego. Sprzedawca profesjonalnie zapakował mój zakup w firmowe pudełko, a ja dodatkowo w kolorowy papier. Niepotrzebnie- papier nie przetrwał. Szczęściu nie było końca. Od razu nastąpiło sprawdzanie, jakie niesamowite funkcje i detale posiada zegarek. Gumowany, nie podrażniający pasek- jest. Mineralne szkło- jest. Podświetlenie- jest. Odporność na wstrząsy i wodę- jest. Pomyślałam wtedy, że ten zegarek jest wystarczająco „z kosmosu”, a mimo to i tak zaskoczyła mnie wiadomość, że łączy się z telefonem przez bluetooth, w celu dodatkowej kontroli, a jakby tego było mało- pomógł odnaleźć ten telefon w przypadku zawieruszenia. Kolejny cud japońskiej techniki.

Zegarek po wstępnym egzaminie, jest testowany aż do dnia dzisiejszego- dzień w dzień. Raz w mniejszym, raz w większym stopniu, ale zawsze intensywnie. Za każdym razem mój mąż jest zadowolony z wyniku. Zasłużył. Dąsam się czasami, z powodu tego, że teraz dodatkowo oprócz nowinek o sprzęcie sportowym, muszę słuchać historii z udziałem zegarka, ale jest tak jak mówiłam: chcę wspierać moje „duże dziecko”, w każdy sposób.